MENU ↓
powróć na start

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami i za jedną granicą, gdzieś w ukraińskich Gorganach stoi stuletnia huculska chata. Tradycyjnie co roku grupa przyjaciół Fundacji Podróże bez Granic z Arturem, Karoliną i Pająkiem na czele spędza tam majówkę. 

Może też masz ochotę się wybrać?

Jedziemy w terminei 26.04 (piątek) - 4.05 (sobota), ale nie jest to typowy wyjazd fundacyjny, a luźna wyprawa z zaprzyjaźnionymi osobami. Stąd też kilku szczęśliwców żądnych wytchnienia od cywilizacji zostanie wybranych w drodze konkursu. Ale o tym za chwilę. Najpierw przeczytaj czy warto.

CHATA

Drewniana chata jest malowniczo położona u stóp pasma Gorganów Wschodnich, we wsi Czernik na Ukrainie (to za granicą jest;), w powiecie iwano-frankowskim. Tu możecie o niej poczytać – link

Posiadłość okolona jest górami i pastwiskami, strzeżona przez wartki potok płynący w dole. W chacie są 2 izby: kuchnia i sypialnia. Kuchnia oprócz funkcji gastronomicznej jest ulubionym miejscem do przesiadywania. Tu się je, gotuje, pali w piecu i słucha wieczornych opowieści. Izba sypialna posiada łóżko piętrowe i kilka metr ów kwadratowych drewnianej podłogi, na której układamy materace i śpimy po królewsku, choć nie w jedwabiach, a we własnych śpiworkach. Nie dostaniesz tu prywatnego pokoju, więc trzeba się czasem pogodzić z czyimś chrapaniem (nie zdradzę z czyim, niech to będzie niespodzianka). Na szczęście nie trzeba się zrywać skoro świt, bo tu nie ma pośpiechu. Przy ładnej pogodzie przechodzimy na taras przy sypialni z widokiem na posiadłość i góry (tu wszędzie jest widok na góry :) ) i tu przenosimy część rozrywkową, jadalną i relaksacyjną. Istnieje dodatkowo opcja byczenia się na hamaku pod drzewami. Chata posiada jeszcze werandę i pomieszczenie gospodarcze.

Uwaga czyściochy! Nie ma łazienki, nie ma też bieżącej wody. Wodę przynosimy ze studni, a pitna dostępna jest w baniakach lub butelkach z napisem „mineralna”. W chacie uczymy się oszczędzać wodę. Oczywiście zażywamy kąpieli w pomieszczeniu gospodarczym i to po królewsku, bo kto powiedział że w górskiej chacie nie można się poczuć jak w spa. Wystarczy nagrzana na piecu woda, balia i świeczuszki. WC jest na końcu podwórza w uroczym mini budyneczku zwanym sławojką. Jest przytulne, drewniane z pięknym widokiem przez wycięte w drzwiach serduszko.

Budowniczowie chaty nie zadbali o jej dostępność, stąd warunki w niej panujące są surowe, czyli obiekt jest całkowicie absolutnie nie przystosowany dla osób z niepełnosprawnością. A to oznacza, że trzeba będzie się trochę pogimnastykować. Dodatkowo w nadwornej toalecie tez nie ma wody, ani prądu. A jako ze noce są tu bardzo ciemne, bez latarki do WC nie wychodzimy.

Chata ma oryginalne deski i progi. Te wewnątrz są proste do pokonania i w ogóle poruszanie się po chacie nie nastręcza dużych trudności. Gorzej z progami przy wyjściach. Te są dość wysokie. Przed wejściem głównym witają nas 2 kamienne stopnie i wysoki próg. Przy wyjściu na taras również wysoki próg, a następnie 3 kamienne dość strome schodki ze skromną poręczą. Trzeba się liczyć z tym, że trzeba je będzie pokonać przy każdej wyprawie do WC w sobie tylko wiadomym celu. Dalej też nie jest kolorowo. Tzn. jest zielono, kwieciście, ale nierówno i wyboiście, a przy deszczu dość grząsko. Do sławojki swoim pojazdem też nie wjedziemy, więc trzeba zaparkować go na zewnątrz i wdrapać się na podest do niej samodzielnie. Na podwórzu nie ma też chodników, jak to w górach.

W chacie nie ma kuchenki, mikrofali, a to oznacza gotowanie na murowanym piecu, po uprzednim jego rozpaleniu. Naczynia myje zmywarka… lub zmywarek, zależy na kogo wypadnie danego dnia:) W chacie jest trochę cywilizacji. Jest elektryczność, są gniazdka bez przejściówek.

Uwaga uzależnieni od facebooka - w chacie nie ma wi-fi. W ogóle tu nie ma zasięgu. Można spróbować go poszukać przy specjalnej „budce zasięgowej” przy słupie na podwórzu, ale trzeba mieć dużo szczęścia. Zresztą dzwonienie z Ukrainy nie ma większego sensu, bo jest bardzo kosztowne.

Wyjazd uczy nowych sprawności. Nie ma tu obsługi hotelowej, wszystko robimy wspólnie, więc każdy zostanie zaprzęgnięty do jakiś obowiązków wedle swych możliwości i talentów posiadanych lub tych jeszcze nie odkrytych.

Zakupy też robimy duże wspólne w najbliższym miasteczku. Drobniejsze można zrobić samemu w Czerniku, ale do sklepu to kilka dobrych kilometrów na piechotę po górskiej drodze (tzn. bez asfaltu, z kamieniami, wybojami), tylko dla wytrwałych.

Pogoda w Czerniku jak na góry przystało w kratkę, zresztą tak jak nad morzem:)

Od pełnych słońca dni, gdy można się opalać, po zimne i deszczowe. Przyda się wiec krem UV i okulary oraz coś cieplejszego i koniecznie przeciwdeszczowego.

A jak już się nagimnastykujemy to: leżymy, relaksujemy się, opalamy, spacerujemy, czytamy książkę, leniuchujemy. Czyli znów każdy wedle swoich chęci i talentów. Można wziąć swoją muzę, bo gospodarz ma tylko górskie szanty.

Planujemy też wyjazdy po okolicznych wioskach, miasteczkach, a jako że jedziemy terenówkami, wyboiste górskie drogi nam nie straszne.

Podsumowując, proponujemy Ci tygodniowy pobyt bez wygód, bieżącej wody, łazienki, z toaletą gdzieś w podwórzu, z wysokimi progami, bez kuchenki i bez zasięgu... ale za to w bajecznej okolicy, w ciszy i bezkresnym spokoju. 

Nadal myślisz, że warto pojechać? Więc siadaj i ...!

Oto zadanie konkursowe:

Przekonaj nas, w dowolnej formie, dlaczego to właśnie Ty powinieneś/ powinnaś dołączyć do ekipy i zaproponuj w jaki sposób moglibyśmy odwdzięczyć się gospodarzowi za wspaniałą gościnę? 

Forma odpowiedzi na powyższa pytania jest absolutnie dowolna, może być to słowo pisane, film, zdjęcie, słuchowisko, mem czy cokolwiek innego. Doceniamy twórczość i orginalność, ale przede wszystkim szczerość:) Zgłoszenia należy przesyłać do 21 marca drogą mailową na adres podroze@podrozbezgranic.pl lub pocztą na adres Fundacji.

Wyyniki konkursu ogłosimy najpóźniej do dnia 28 marca. Zastrzegamy sobie prawo wyboru uczestników w sposob całkowicie subiektywny:) 

Co koniecznie należy na wyjazd zabrać i o czym należy pamiętać:

  • paszport ważny minimum 6 miesięcy, pamiętaj że Ukraina nie jest w UE (przy okazji sprawdź czego nie można przewozić przez granice), jeśli nie masz paszportu służymy radą jak można go wyrobić, 
  • w mieście są bankomaty, z których bez problemu wypłacisz gotówkę, są też kantory, można też płacić kartą – dowiedz się czy twoja karta będzie działać na Ukrainie, 
  • kasa na paliwo i zakupy – składamy się wspólnie na wszystkie wydatki powstałe podczas wyjazdu, 
  • kieszonkowe na pamiątki i swoje potrzeby, na ewentualny nocleg na trasie, 
  • śpiwór – tu nie ma pościeli
  • coś przeciwdeszczowego

Zastrzegamy sobie prawo odwołania imprezy z przyczyn od nas niezależnych (choroba lub powazna usterka, któregoś z samochodów). 

I... mimo wszstko gorąco zapraszamy!