MENU ↓
powróć na start

Marzy Ci się naprawdę ekstremalna podróż w bezdroża, brak cywilizacji i wygód, cisza i prawdziwy odpoczynek od coodzienności?

Już w zbliżajacą się majówkę  jest szansa aby dołączyć do wyprawy ekipy Funacji Podróży bez Granic (Ani, Artura i znanym części was Pająka i Karoliny) na Ukrainę!

Nie jest to typowy organizowany przez nas wyjazd, a szansa odbycia podroży w grupie znajomych, a więc i formuła zgłoszeńjest zupełnie inna, bo konkursowa!

Udajemy się do stuletniej huculskiej chaty położonej we wsi Czernik w Gorganach Wschodnich (Karpaty Ukraińskie) Tutaj możecie do niej zajrzeć, która OCZYWIŚCIE ZUPEŁNIE NIEDOSTOSOWANE DO POTRZEB OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ. Wyjeżdżając z nami czekają Cię trawiaste górskie łąki, kamieniste górskie drogi, dom pełen progów dwa razy większych niż te które można spotkać na miejskich ulicach, ale także wspólne przygotowanie prostych wiejskich posiłków,

Aby wziąć udział w wyjeździe należy stać się częścią ekipy - dzielimy sie zadaniami na miejscu, kosztami jedzenia i paliwa, wspólnie układamy plan działań i z tym wiąże się ZADANIE KONKURSOWE DLA ŚMIAŁKÓW! 

Ale najpierw przeczytaj jak tam jest... 

"Owionął mnie zapach tego domu… To, parafrazując Iwaszkiewicza, pierwsze wrażenie, gdy tylko uchylą się drzwi do chaty. Czarodziejska to mieszanka starego drewna, powietrza hulającego w szparach, popiołu z kamiennego pieca, wspomnień zaklętych w niebieskich ścianach, wiejskich makatek. Zapach ten spowija przybysza niczym górska mgła zapraszając do środka. A gdy już raz wejdzie, urok tego miejsca pozostanie z nim na zawsze.

Niestety nawet owa mgła czarowna nie pomoże w pokonaniu podejścia po bezwładnie ułożonych kamieniach i bardzo wysokiego progu przed wejściem. W oszklonej werandzie czeka kolejna przeszkoda w postaci progu do kuchni. Kolejne napotkamy przy wejściu do sypialni, wyjściu na taras (ten dodatkowo okraszony jest wysokim stopniem) i u wrót kantorka służącego za pomieszczenie gospodarcze, a w chwilach relaksu za łazienkę.

Chata urzeka swą surowością i autentycznością. Wprawdzie nie ma tu wielkich salonów, a jedynie 2 większe izby (kuchnia i sypialna) oraz weranda i kantorek, jednak poruszanie się po wnętrzu własnym środkiem lokomocji nie nastręcza większych trudności, z wyjątkiem wspomnianych progów. Ale na chwilę samotności nie mamy co liczyć (no chyba że w kantorku lub tam gdzie król ponoć chadzał piechotą). Większym wyzwaniem okazać się może przestronne podwórze, malownicze aczkolwiek nierówne i  nieskażone kostką brukową. Próżno tu szukać chodników, czy podjazdów. Podobnie surowa pozostała główna arteria komunikacyjna we wsi, stanowiąc nie lada wyzwanie dla ruchu pieszego i kołowego. Zatem po zakupy nie udajemy się codziennie zwłaszcza, że za rogiem nie ma Żabki, a najbliższy sklep jest oddalony o kilka kilometrów przeprawy po trudnej nawierzchni.

W sadybie czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Jedyną zdobyczą cywilizacji jest tu elektryczność. Są nawet gniazdka nie wymagające przejściówek, zatem można śmiało podładować telefon. O internecie i zasięgu jednak trzeba zapomnieć, gdyż takowe tu nie występują. Czasem, przy odrobinie szczęścia, można złapać dwie kreski w promieniu 10 kroków od słupa energetycznego stojącego przy drodze i zadzwonić do domu płacąc za minutę coś około mnóstwo.

W niebieskiej kuchni znajduje się stary piec, na którym gotujemy. Działa nieco inaczej niż indukcja zatem, by ugotować herbatę najpierw przynosimy drewno, rozpalamy w piecu, stawiamy czajnik/garnek z nalaną uprzednio wodą i czekamy, aż się zagotuje.

Bieżąca woda oczywiście jest… Tyle, że nie w chacie, a w dolince kilkanaście metrów w dół za posiadłością i jest to wartki górski potok. Tu korzysta się z wody pitnej z baniaków lub tej przyniesionej ze studni. Do studni nie jest daleko. Trzeba jedynie pokonać trasę przez podwórze mijając ów słup z zasięgiem, przejść przez drogę i już jesteśmy na miejscu. Pamiętajmy jednak, że wodę w sadybie oszczędzamy, więc czyściochom początkowo może być ciężko.

Woda ze studni polecana jest do mycia, gdyż pozostawia skórę czystą i miłą w dotyku. A kąpiel w sadybie to prawdziwa przyjemność. Kąpieli zażywamy w kantorku, który na tę okoliczność posłuży jako łaźnia. Tak więc po przyniesieniu wody ze studni, zabieramy się do rozpalenia w piecu i uprzednio wlawszy wodę do olbrzymiego gara podgrzewamy ją do odpowiadającej nam temperatury. W między czasie możemy np. poczytać lub popaczać na góry, których jest tu mnóstwo, gdyż trochę to zajmie. Następnie przelewamy gorącą wodę do wiader i pokonując dwa progi niesiemy do łaźni, gdzie już czeka na nas stara balia, w której osoba ok. 160 cm wzrostu mieści się idealnie, a wyższa… też się jakoś mieści. Do tego zapalamy świeczuszki (opcjonalnie) i już prawie możemy się pluskać, jeszcze tylko musimy pokonując dwa progi wrócić po wiadra z zimną wodą i garnuszek do polewania. Polecam każdemu raz w tygodniu.

Czas w sadybie płynie spokojnie na przynoszeniu wody, nic nie robieniu, gapieniu się na góry lub wsłuchiwaniu się w szum potoku. Najlepiej jest on słyszalny ze sławojki, więc każdy kilka razy dziennie będzie miał okazję uraczyć się jego dźwiękiem. Sławojka to taka drewniana ekologiczna toaleta położona na skraju posiadłości przy skarpie. W razie nagłej potrzeby, należy jedynie pokonać wszystkie progi w chacie, w tym ten najwyższy prowadzący w dół na taras, następnie trzy urocze kamienne i ekstremalne do pokonania stopnie przy zejściu z tarasu (balustrady, ani podjazdu nie ma). Dalej trasa prowadzi kilkanaście metrów po nierównym trawiastym terenie (w okresie opadów dość grząskim). Swój środek lokomocji trzeba zostawić przed sławojką i o własnych siłach dostać się do środka, by… posłuchać rzeczonego potoku. Wnętrze jest przytulne, nie wyposażone jednak w żadne udogodnienia, poza miejscem na coś do czytania. Jako że wieczory w górach są niezwykle ciemne, a jedynym światłem jest rozgwieżdżone jak u Van Gogha niebo (oczywiście gdy nie ma chmur, co zdarza się rzadko), więc udając się na wieczorny wypad do toalety nie zapominajmy o latarce.

A po męczącym dniu udajemy się na spoczynek, każdy na przydzielone mu miejsce, a więc: gospodarz zajmuje łoże w kuchni, dwoje szczęśliwców jedyne, ale za to piętrowe łóżko w izbie sypialnej. Dla reszty przytulnym miejscem do oddania się w objęcia Morfeusza pozostaje stara drewniana podłoga w sypialni wyłożona materacami. Sen przychodzi szybko, czasem jedynie niezmąconą ciszę nocną przerywają pomruki czyjegoś chrapania.  Takie uroki koedukacji… 

Nie ma tu zbyt dużo wygód…Ale zaręczam, wyjedziecie zaczarowani!"

JESTEŚCIE ZAINTERESOWANI TĄ FANTASTYCZNĄ PODRÓŻĄ? NIC DZIWNEGO!!! POETYCKA WIZAJA WYMAGA JEDNAK GARŚCI FAKTÓW, żeby nie było niespodzianek: 

  1. To stuletnie domostwo położone we wsi Czernik w Gorganach Wschodnich (Karpaty Ukraińskie) Tutaj możecie do niej zajrzeć. jest OCZYWIŚCIE ZUPEŁNIE NIEDOSTOSOWANE DO POTRZEB OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ.
  2. Wyjeżdżając z nami czeka Cię:
    • dom pełen progów dwa razy większych niż te które można spotkać na miejskich ulicach,
    • dwie izby, pierwsza to koedukacyjna sypialnia z materacami ułożonymi na podłodze, druga to kuchnia i pokój dzienny w jednym,
    • spanie w śpiworach,
    • brak bieżącej wody,
    • woda czerpana z rzeki, grzana na piecu,
    • brak łazienki - kąpiele w misce w przydomowej komórce,
    • WC poza chatą w tak zwanej "sławojce",
    • konieczność przemierzania podwórza w drodze do "sławojki",
    • brak komórkowego zasięgu. 

Program wyjazdu który jest nagrodą w konkursie przewiduje:

  • Przejazd na ukrainę samochodami terenowymi,
  • Wypoczynek w pięknych Ukraińskich górach,
  • Wyprawy terenowe ze wiedzaniem regionu,
  • Poznawanie lokalnej kultury,
  • Niezapomniane wieczory z gawędą i całonocnymi dyskusjami

Więc jak, DASZ RADĘ? JESTEŚ ZDECYDOWANY? 

Nie czekaj! wygraj konkurs wtpełniając KONKURSOWE ZGŁOSZENIE. Istnieje możliwość zgłoszenia wraz z asystentem

Na prace konkursowe wysłane drogą mailową na adres: ania@podrozebezgranic.pl czekamy do 22.04.2018
Wyniki konkursu przekażemy wszystkim jego uczestnikom drogą mailową lub telefoniczną do 23.04.2018 wieczorem

No i wreszcie - ZADANIE KONKURSOWE POLEGA NA OPISANIU JAK NAJCIEKAWSZEGO PROGRAMU WYJAZDU. ZNAJDZ ATRAKCJE, CIEKAWE I PIĘKNE MIEJSCA, KTÓRE CHCIAŁBYŚ ZWIEDZIĆ ZOBACZYĆ W PROMIENIU 70 km. OD MIEJSCA NOCLEGU W  CZERNIKU KOŁO NADWÓRNEJ

Koszt wyjazdu to zrzuta uczestnika na paliwo, jedzenie i ubezpieczenie w wysokości ok. 650 zł (zbierane na początku wyjazdu i rozliczane na koniec), no i kieszonkowe uczestnika na indywidualne potrzeby tj. pamiątki, napoje, słodycze, etc.. O wysokość kieszonkowego uczestnik decyduje samodzielnie (ceny na Ukrainie są niskie, kwota ok. 100 zł wystarczy. Walutę wymienimy wspólnie przy granicy).  

Co trzeba zabrać ze sobą na wyjazd?

  1. Paszport ważny - jeszcze minimum 4 miesiące,
  2. Śpiwór,
  3. Ubrania, przybory toaletowe i rzeczy osobiste,
  4. Kieszonkowe,
  5. Dobry humor, energię i pozytywne nastawienie!

Konkurs jest bardzo ekspresowy, więc błyskawicznie wysyłajcie zgłoszenia.
Czekamy na śmiałków wink 
Ekipa Podróży bez Granic.

Fundacja Podróże bez Granic ZASTRZEGA SOBIE PRAWO NIE ROZSTRZYGNIĘCIA KONURSU.