MENU ↓
powróć na start

XI spotkanie w ramach projektu Akcja: Integracja!, było żywym dowodem na to, że natchnienia i inspiracji wcale nie trzeba szukać bardzo daleko.

Początkowo planowaliśmy, że we wtorek, 11 października w ciągu dwugodzinnego spotkania odbędzie się 5 prezentacji przedstawionych przez 5  "opowiadaczy", którzy konsekwentnie i wytrwale spotykają się już od roku będąc uczestnikami projektu Akcja: Integracja!. Każda prezentacja miała trwać około 20 min. i co.....? jak to w życiu.... Chcieliśmy dobrze i ........ wyszło ........... rewelacyjnie!!!  Nie chwaląc się oczywiście smiley

Choć z powodu jesiennego sezonu chorobowego nieco uszczuplił się skład występujących osób, to powakacyjne wspomnienia Arka, Marty w duecie z Łukaszem oraz Basi były tak porywające, że nawet ponad pół godziny na każdą z opowieści, to było zdecydowanie za mało i jak zwykle wieczór znacznie nam się przedłużył. Co swoją drogą bardzo lubimy, ponieważ jest to sygnał, że spotkania cieszą się zainteresowaniem i sympatią uczestników smiley

Rozpoczeliśmy rowerową wyprawą po Wilnie o której opowiadał Arek. Rekomendacja turystycznych walorów miasta była oczywista. Wiele dowiedzieliśmy się o jego kolorycie i różnorodności oraz wielkiej otwartości i pozytywnym usposobieniu mieszkańców. Jednak z opowiadania Arka jednoznacznie wyłaniała się pewna komplikacja, a mianowicie niski poziom dostosowania miasta pod kątem turystów z niepełnosprawnościami. Mimo to Arek przekonywał, że warto pewne niedogodności i komplikacje potraktować z przymróżeniem oka, bo samo miasto po prostu warto, a nawet trzeba zobaczyć!   

Okazało się, że podczas wakacji Marty i Łukasza działo się tak wiele, że nie da rady, żeby opowieść zamkneła się w jednym wątku. Marta rozpoczeła od telegraficznego skrótu wspomnień z wyprawy do Karpacza stowarzyszenia Coolawi. Przez wakacje też wiele się działo w projekcie "440 km" w którego realizację zaangażowana jest Marta. Następny w kolejności był szalony, wspólny, samodzielny wypad Marty i Łukasza do Krakowa na spotkanie z Nickiem Vujicic-em w Krakowie. Ojjjj się działo.... , a naładowanie natchnieniem po spotkaniu wspaniałe!  

Ostatnie wakacyjne wspomnienia należały do Basi, aż nie wiadomo jak opowiedzieć te szalone wspomnienia, potrafi to zrobić chyba tylko sama Basia, która na pełnym luzie, bez cienia poruszenia i ze stoickim spokojem opowiadała między innymi o zwiedzaniu strefy 0 wokół zniszczonej elektrowni atomowej w Czarnobylu. Fascynujące wspomnienia, a był to tylko jeden epizod wypraw z adrenaliną w wykonaniu Basi.  

Rewelacyjny wieczór! Za szybko minął!